nie wiedziałam,że kiedy przyjdzie ten dzień,tak boleśnie go odczuję.
ciągle jesteś w moim sercu,ciągle siedzisz tak głęboko we mnie,twoja muzyka,twoje oczy,twoje serce,twoja dusza,twój oddech.
nie potrafię sobie czasem z tym poradzić.nigdy nie sądziłam ,że potrafię kogoś tak kochać.
smutno,mokro i deszczowo.
a ja sama tutaj,z papierosem.
wiem,że kiedyś znowu się spotkamy,kiedyś znowu pójdziemy nad rzekę.
przeznaczenia nie da się oszukać,kochany.
nie wiedziałam,że kiedy przyjdzie ten dzień,tak boleśnie go odczuję.
ciągle jesteś w moim sercu,ciągle siedzisz tak głęboko we mnie,twoja muzyka,twoje oczy,twoje serce,twoja dusza,twój oddech.
nie potrafię sobie czasem z tym poradzić.nigdy nie sądziłam ,że potrafię kogoś tak kochać.
smutno,mokro i deszczowo.
a ja sama tutaj,z papierosem.
wiem,że kiedyś znowu się spotkamy,kiedyś znowu pójdziemy nad rzekę.
przeznaczenia nie da się oszukać,kochany.
różny temperament nie jest aż taki istotny
jednakże coraz wyraźniej dojrzewa we mnie myśl
że zawsze będzie już tak
miłości mojego zycia.
znowu mnie pojebało !
kolejny raz czuje sie zgnieciona jak bialy papier i pierdolnięta w kąt.słabo mi się robi i nie mam komu o tym opowiedzieć,komu się wyżalić.wszyscy są gdzieś,tam,po coś,nie mogą,rzygać mi się chce ...! serce mnie boli,kurwa no.
co mam zrobić?czuję się samotna,smutna,przygnębiona ,stuprocentowa melancholia,kurwa mać.a drodzy państwo,tak się składa,mamy lato ,świeci słoneczko i ani śladu ponurej,zimnej jesieni.ba!jeszcze jak do niej daleko..
za to mi wcale niedaleko jest do osiągnięcia stanu krytycznego i dostania białej gorączki.umrę siedząc tu sama w tym pieprzonym mieście.nawet roweru sobie nie umiem naprawić,kół napompować.no ofiara ze mnie totalna.
jednego ranię,jeden rani mnie i tak kóleczko się zamyka.ja chcę po prostu być uczciwa wobec wszystkich.a w szczególności wobec samej siebie.
on jest daleko ,czuje pustkę.chcę czułości.chcę wsparcia.nie mam nic.marzy mi się po prostu seks z k.strasznie mi się chce.nic nie poradzę na to.boję się
boję się ,że ciągle bardziej(będę) go kochać.
muszę to gdzieś wyrzygać,to chyba najlepsza opcja.bo jak mogę po raz setny żalić się olce przez skypa,próbowac cokolwiek powiedziec jackowi albo marcie która sama ma teraz sto razy gorsze problemy niż ja.co zrobić.ostatecznie mogłabym powiedzieć faji,
ale ta głupia pała albo zacznie mnie pocieszać -a wtedy się totalnie rozkleję albo zacznie dawać swoje "najmądrzejsze rady"
mam dosyć wszystkiego.
dzisiaj wróciła maryna,nie wiem po co,ale wróciła.marta wychodzi na piwo czy też soczek a ja spróbuję się nauczyć na jutrzejsze koło.nie mam siły.zmarnowałam dzisiaj cały dzien i ciągle nie mam siły.nie wiem na co mi to -poprawki i sesja bo przeciez dało by to zrobić wszystko za pierwszym razem ale jak nigdy mam to w dupie i totalnie nie mogę nic zrobić.
dzisiaj rozmawiałam z konrim.
przyznaję się,strasznie za nim tęsknię.brakuje mi jego gładkich ust ,miękkich włosów jego zapachu i ciepła,to tak strasznie boli.krwawi mi serce.i chciałam się z nim spotkać,dotknąć rozpalić.poczuć jego miłość na nowo,jego pożądanie.ale tak nie można przecież.duma jest wszystkim co mam.chciałabym go znowu poczuć przy sobie w sobie wiem ze tak nie można-po prostu chciałabym.
i nie chcę żeby cokolwiek się zmieniało między nami.lepiej żeby tak zostało.na zawsze.
zawsze z chłodem podchodziłam do wszystkich takich spraw.a teraz jedno słowo i pękam w środku.pękam jak lustro albo nie jak lód na jeziorze przez który widać wodę która za wszelką cenę chce wypłynąć na wierzch.pęka mi całe serce.
i wiem że jestem twarda i nie mogę się poddać,chcę po prostu żeby to minęło.
nie zdam jutro tego egzaminu,tak coś czuję .chyba że zdarzy się cud i Boży Palec pozostanie nade mną.
On.jest cudowny.jeżeli na świecie jeszcze istnieją tacy mężczyźni to ten musi być mój.
mój.
muszę sobie dac czas.
moja duma jest wszystkim co mam.